Śledź mnie na:

Argus Łowczy, czyli Lidl wybiera się do Belgii



By  Patryk Piechocki     2.7.14    Tagi:,,,,,,, 

Lidl znowu zaczyna. Po ostatnich, niezbyt udanych według mnie, importach z Wysp Brytyjskich nagle na półkach (a raczej w kartonach) pojawiły się dwa belgi. Quadrupel i Tripel za 3,99zł? W życiu nie przejdę obok tego wydarzenia obojętnie. Lubię belgijskie piwa, szczególnie jeden z ich elementów: pieprz.

Jeżeli chcecie sobie poczytać, czemu nie bardzo się zgadzają liczby i procenty na łowczych etykietach to zapraszam do Bartka na bloga. Mi jakoś się nie widzi po raz kolejny opisywanie tego w czeluściach internetu a Bartek zrobił to chyba najlepiej. Ja wolę się skupić na pochodzeniu tychże dwóch stworów lidlowskich. Nie ma nigdzie wzmianki o browarze, który tym razem podjął się uwarzenia nowych piw dla tego popularnego dyskontu. Wcześniej była Łomża czy ostatnio Amber, przy tych cholera wie. Są oczywiście spiskowe teorie, które opierają się na identycznej czcionce na etykiecie co w piwach Fortuny. Czy to prawda? Nie wiem, rozmawiałem z konsultantką Lidla telefonicznie (kierunkowy do Warszawy), miała oddzwonić. Dzień później oddzwoniła do mnie pani z Poznania (po kierunkowym poznałem). Poinformowała mnie, że niestety nie może podać takich informacji z uwagi na ochronę przed konkurencją. Nie wiem co to ma do rzeczy ale naciskać nie będę. Największym jednak spiskiem, który czują swoim internetowym nosem różne osoby, to fakt, że są to po prostu kopie Komesów. Ja tak nie sądzę, dlaczego? Ano czytajcie dalej.

Słodowy Tercet


Po rozlaniu pierwszej butelki na trawę jakoś odechciało mi się pić te specyfiki. Przełamałem się i po zdegustowaniu quada (którego macie na końcu posta) bardzo szybko poleciałem po nową sztukę tripelka. Siedząc sobie z nią spokojnie na działce stwierdziłem, że jestem za głupi żeby zrozumieć myślenie marketingowców Lidla. Jest sobie wilk, piwo nazywa się Argus Łowczy... co to ma wspólnego ze stylami trapistów? Nie wiem. Całość też jakoś tak tanio wygląda, no i ten obrzydliwy kapsel argusowy. Na szczęście piwo wygląda o wiele lepiej. Piana na jeden palec wydaję się dość zbita i wytrzymała. Parę łyków weryfikuję jednak jej stan do kożucha. Kolor ciemniejszy niż się spodziewałem, bardziej ciemna miedź niż ciemne złoto. Klarowność większa niż w Kwartecie, opalizująca można powiedzieć. Przyjemnie musujące.


Aromat jest... nikły. Zapomnijcie o przyprawach czy owocach. Jest alkohol, nawet przyjemny i nienachalny, niestety przykrywa on wszelakie inne zapaszki. Po dłuższym namyśle stwierdzam, że jest może trochę pieprzowe i rodzynkowe ale na granicy zera. Brak też kwiatowej słodyczy z Potrójnie Złotego Komesa. "Karmel, toffi i melasa" ? Gazetka Lidla znowu w top formie widzę. W smaku słodyczy jest jak na lekarstwo (ale w sumie to nie jest wada). Głównym składnikiem jest pieprz i ten przyjemny alkohol. Owoców brak, piwo wydaje się mocno jednowymiarowe tak naprawdę. Cholera, w pewnym sensie jest nawet lekko wodniste. Duet smakowy zalega dość mocno i szczerze mówiąc męczy w połowie picia. W życiu nie przypuszczałem, że zmęczy mnie pieprz w belgijskim piwie, coś jest mocno nie tak z tym trunkiem. Goryczka większa niż w Kwartecie ale dalej na poziomie niskim do średniego. Nagazowanie średnie, całość wydaję się wytrawna. Piłem je po quadzie i jestem cholernie zawiedziony. To tak jakby piwowar uwarzył najpierw quadrupelka i potem oddał władzę swojemu uczniowi, co by uporał się z tripelkiem. Piwo jest po prostu niedorobione.

Chmielowy Kwartet


Zaskoczenie i szok, bardzo ładnie ten quadzik prezentuję się w szkle. Żeby nie zacząć za słodko jednak może jakiś minusik na początek? Karny pytong za pianę, która ma duży problem bo prawie jej nie ma i ta mizerność, która powstaje przy nalewaniu bardzo szybko się redukuję. Pozostawia po sobie malutką wysepkę, która bardziej przypomina mgiełkę, prawie że przezroczystą. Co innego można powiedzieć o kolorze, ciemny bursztyn, nie tyle co zmętniony ale bardziej zamglony. Taki trochę mesmerajzing bym powiedział.


Wącham i ponownie jestem zaskoczony. Co prawda intensywność aromatu daje wiele do życzenia ale za to nie jedzie szampanem, a to duży plus przy lidlowej cenie. Da się wyczuć alkohol, bardzo przyjemny jednak i powiem wam, że się zastanawiam czy w jakimkolwiek innym piwie był lepszy. Słodowa słodycz a także suszone śliwki i rodzynki. Biję to na głowę i wgniata w krowi placek takiego Komesa, który pachniał gorzej niż ruski szampan. Trzeba jednak przyznać, że w gazetce lidlowskiej znowu dali wodzę fantazji bo żadnych nut cytrusowych tutaj nie wyczuwam. Pieprzu się też nie dowąchałem, a lubię go w belgach. Nadszedł czas na pierwszy łyk i kurde jakoś tak się nie kwapiłem do tego. Argus zaskoczył mnie bardzo pozytywnie jak narazie i nie chciałem, żeby zepsuł to wrażenie smakiem np takiego rozpuszczalnika. Mus to mus jednak i gdy pierwsze łyki popłynęły lekko się uśmiechnąłem. Zaczyna się słodkawo, słodowo. Głównym owocem są na pewno rodzynki, śliwki może i się gdzieś plątają ale robią bardziej za tło. Bardzo płynnie przechodzi to wszystko w lekko pieprzową podróż na koniec świata, gdzie już czeka na nas alkohol, który jest jeszcze bardziej przyjemny i stonowany niż w aromacie (zero rozpuszczalnika, jak to inni piszą w internetach). Goryczka jakaś jest pod sam koniec ale alkohol ją dominuje. Do samego końca prowadzi nas ten lekko pieprzowy smak, który nawet troszkę zalega ale dla mnie jest to swoista wisienka na torcie. Nagazowanie średnie, idealne. Podróż od słodyczy po półwytrawność a nawet lekką wytrawność. Mocno pijalne, na pewno zrobię sobie zapas w piwnicy. Ocena lekko zawyżona, głównie dlatego, że to... Lidl. Dostępność i cena za tak dobrego quadzika? Jestem w szoku, co mam zrobić?

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

6 komentarzy:

  1. Wszystko pięknie ładnie lecz najlepszy jest ten brud pod paznokciami!!???;P
    Panie Brodaczu pilniczkiem,pilniczkiem...;)

    http://www.kosmetyczka.brcs.pl/cennik.php

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się robi na działce to i brud się pojawia :P

      Usuń
  2. A to luzik bo przemyslenia poszły ze to z zasypu słodu lub granulatu chmielowego?...
    Prawdziwy Człowiek Pracy!;D
    pozdrowienia dobry blog!
    Ps. Czy myśmy nie rozmawiali w Żywcu ostatnio?;)) na BF?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nie, mnie w Żywcu niestety nie było.

    OdpowiedzUsuń
  4. A to może pomyłka.;)
    Ale z oceną argusa zgadzam się w pełni lecz do nuty zapachowej tripelka dodał bym jeszcze nikłą ale wyczuwalną nute bananową oraz kapusty białej gotowanej w kuchni;)
    Pozdrawiam;) i uciekam na FaitNoMore...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ps.Polecam także do spróbowania Łukasza Jajecznicy spod Rabki Browaru Podgórz Luzy Rastuzy i Space Sheep oraz Pszenicy, innych tylko lane ale dużo nagród zgarnął w tym roku na BF...
    Genialne Piwko Chopak warzy!!!;)
    Pozdrowienia;)

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com