Śledź mnie na:

Jurajskie Stout Czekoladowy (Browar na Jurze)



By  Patryk Piechocki     8.6.14    Tagi:,,,,, 

Lubie czekoladę, mimo tego, że jestem na nią uczulony. Nie jakoś mocno, kicham jak poraniony po prostu po niej. W sumie mogę tę przypadłość traktować jako test na ilość czekolady w czekoladzie. Piwo działa jak lek, jeszcze nigdy nie kichałem po piwie czekoladowym. Wniosek? Muszę pić piwa czekoladowe i tyle.

W większości przypadków to stouty są stylem, do którego pakuje się czekoladę w różnej postaci, od zwykłego aromatu lub syropu po ziarna kakaowca. Ostatnio mieliśmy wysyp coffee stoutów jak np taki jeden z Kormorana ale czekoladowych ni cholery nie widziałem w sklepach. Ba, nawet nie wiedziałem, że Browar na Jurze robi czekoladową odmianę stouta (kolejne zaskoczenie na WFDP).


Etykieta trzyma się prostoty i takiej swojskości jaką reprezentują jurajskie nadruki. Z tą mam jednak jeden problem, wszystko się zlewa ze sobą, ciężko jest doczytać, że to jest właśnie ten stout czekoladowy. Piwo reprezentuje się wyśmienicie. Piana z bliska ma parę dziur ale ogólnie wydaje się wręcz kremowa, no i trzyma się dość długo. Kolor trunku to węgiel bez refleksów.


Zanurzam nos i z początku da się wyczuć pewną czekoladę ale szybko robi się z niej masełko (i to nie takie przyjemne cappuccino tylko po prostu masło). Nie jest tego dużo ale jednak jest. Jest też na szczęście ogólna paloność średniej intensywności. Całość jakoś nie porywa mocą. Szczerze mówiąc spodziewałem się bardziej pozytywnych doznań od Zawiercia. No nic, chluśniem bo uśniem. W smaku nisko palone, masełka na szczęście nie ma. Jest za to gorzka czekolada i szybko znikająca, niska goryczka. Najbardziej intrygujący jest jednak dziwny smaczek, który się pałęta cały czas. Coś jakby lekka ziemistość, trochę mi się kojarzy z tym przyjemnym uczuciem jak się wyjdzie na dwór po mocnym deszczu. Lekki kwasek też znajdziemy. Jest pijalne ale nie wodniste. Wysycenie średnie, trochę więcej i by mi przeszkadzało w piciu. Pod koniec picia doszło do mnie, że nawet lekko orzeźwiający jest, co wydawało mi się dość dziwne. Niby wszystko w smaku okej ale niedosyt człowiek ma, szczególnie w aromacie.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

2 komentarze:

  1. polecam jako składnik ciasta czekoladowego - bomba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. stout nie ma nic w wspólnego z czekoladą - to pozostałość po prehistorycznych czasach gdy stouta należało nazwać "Jurajskie Czekoladowe" by sprzedawało się w marketach

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com