Śledź mnie na:

Crazy Mike (AleBrowar)



By  Patryk Piechocki     4.6.14    Tagi:,,,, 

Panowie z AleBrowaru robią drugą piwną rewolucję. Od jakiegoś czasu kręcą hype na facebooku o nowym projekcie nie związanym konkretnie z warzeniem nowego piwa. Powstało nowe logo i cały motyw bycia polskim"hop headem". Głównym motywem jest hashtag #jestemhopheadem. Ludziom zaczyna się już powoli nudzić iście amerykańskie podejście do każdego stylu piwa, mi niby też. Ale kurde czy na pewno?

Problem w tym, że gdy tylko pojawia się jakaś nowa premiera na tropikalnych chmielach coś mnie ściska w środku i każe wydać nawet ostatni grosz na kolejny wymysł jednego z polskich piwowarów. Jeszcze gorzej jest gdy takie piwo wypuszcza jeden z moich ulubionych browarów. Bo jak tu hejtować coś co się lubi? Prawda jest taka, że było to uciążliwe tak jakoś pod koniec ostatniego roku. Było tego od cholery i człowiek się mógł czuć jakby na jego podwórku wytrysnęła ropa a Amerykanie stwierdzili, że potrzebna jest nam dodatkowa demokracja. Teraz jednak sytuacja się wyrównała, nowości jest dużo, nie tylko na chmielach z nowego świata. Rozumiem też podejście AleBrowaru, oni zawsze mówili, że kochają ten typ chmielenia i właśnie dlatego wypuścili (w końcu) swoją DIPA.


Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to fakt, że szalony Mike nie ma prawej dłoni (i nie tylko mi szczerze mówiąc). W prawdzie etykieta jest przezabawna ale jakoś ten detal mi tkwi w głowie i wierci się jak zardzewiała śruba. Bądź co bądź trzyma się ich stylu i aż bucha Ameryką, fak je. Co innego można powiedzieć o piwie, iście radzieckie. Bursztynowe, leciuteńko zmętnione z piękną, drobną pianą, która opada powoli i tworzy coś w rodzaju pagórków, które powstają np przy drożdżach. A ten lejsing! Piękny widok.


W aromacie wszystko czego się spodziewałem, potężna chmielowość, cytrusy, tropiki. Nic dodać nic ująć. Co prawda uważam, że pierwsza warka Grand Prix z Ciechana miała mocniejszy aromat ale trzeba dziękować bogu, że nie jest tak nieprzyjemny jak w Grand Championie. W tego typu piwie liczy się jednak głównie smak... i gorycz. Ooo tak, jest moc. Przy pierwszym łyku uderzenie jest przeogromne, potem się przyzwyczaiłem spokojnie ale to dzięki temu, że mam już przełyk przepalony tymi wszystkimi ipami-sripami. Po paru łykach zaczyna dość długo zalegać ale można to przyrównać do zgliszczy po pożarze (pierwszym łyku w tym wypadku), które się powoli dopalają. Nic tego nie zapowiada bo początek jest dość słodkawy, słodowy, tropikalny. Człowiek się czuję jak na jakiejś plaży w Californii. Leży sobie na leżaku, przyjmuje kąpiel słoneczną, gdy nagle podchodzi do niego (bo na bieganie sterydy nie pozwalają) jegomość w blond włosach i klatą jak felgi od Ursusa. Blondasek bez żadnego ostrzeżenia kładzie nas na ziemie i wciska w gorący piasek. Tak działa pierwsze spotkanie z goryczką zwaną Crazy Mike. Piwo jest treściwe ale nie zapycha, wysycenie niskie do średniego, idealne do tego piwa. No i alkohol, albo bardziej jego brak. W ogóle nie jest wyczuwalny czy to w aromacie czy smaku. No i co? Miałem puścić czystego hejta na amerykanizacje polskich browarów a zamiast tego zakochałem się w tym blond brutalu.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

4 komentarze:

  1. Nie wydawał Ci się za słodki? A ta słodkość nie równoważyła goryczy? Mnie aż tak nie zanihilował gardła ;) Natomiast aromat bomba.

    OdpowiedzUsuń
  2. moim zdaniem też słodki, chyba nie odfermentował tak jak chcieli

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie (dla mnie) zbyt słodki, aż męczący, w połączeniu ze smakiem i aromatem zbyt męczący. 100IBU pewnie tam jest, ale przez ową słodycz kompletnie nieodczuwalne, Rowing Jack daje zdecydowanie silniejsze uderzenie gorzyczką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wg. mnie piwo genialnie zrównoważone. Gorycz idealnie jest skomponowana z słodyczą. Alkohol kompletnie niewyczuwalny jak na taką moc, co jest potężnie zdradliwe, bo można przedawkować i skończyć pod stołem.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com