Śledź mnie na:

Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa 2014 - Preludium



By  Patryk Piechocki     9.5.14    Tagi:,,,,,,, 

O festiwalu napiszę dopiero po weekendzie. Dzisiaj mam dla was małą przechadzkę po wrocławskich pubach/multitapach. Co prawda pogoda nie sprzyjała ale wieczorem zrobiło się całkiem przyjemnie. W pewnym momencie zawiało nas do Kontynuacji ale nie było nawet gdzie palca wcisnąć. No i jakoś wystrój mi się nie spodobał. Takie trochę PRL style, pełno takich lokali jest we Wrocku z tego co zauważyłem (ale wybór piw z nalewaka mieli spory, to trzeba im przyznać).
 


Może jednak zacznijmy od początku: Browar Restauracyjny Spiż. Mam bardzo miłe wspomnienia z tego miejsca, bardzo klimatyczne pomieszczenie (w piwnicach ratuszowych) z tankami za ladą i przepyszne piwo pszeniczne, według mnie najlepsze w kraju. Muszę jednak przyznać, że to wypite teraz było gorsze jakościowo niż np rok temu. Bardziej wodniste, z mniejszą ilością bananów w aromacie. Dalej jednak miało ten mocno orzeźwiający kwasek, przyjemny i delikatny. Sam lokal, zazwyczaj pełny, o godzinie mniej więcej 14:01 świecił pustkami. No i ta pajda chleba ze smalcem do piwa, mniam. Tak na marginesie, czemu uchwyty na kuflach robią takie niewymiarowe? Prawie zawsze nie mieści mi się mały palec...




Po małej przerwie w domu wybraliśmy się na prawdziwy podbój pubów. First up: popularna ZUPa czyli Zakład Usług Piwnych.



Lokal w ogóle nie zaskakuje wyglądem. Jak większość mi znanych pubów ma ściany i sufit z cegły i panuje w nim ogólna ciasnota. Mimo tego siedzi się przyjemnie, no może nie licząc hałasu, który wydają co chwilę przejeżdżające tramwaje. Znajomy był trochę mniej łaskawy i stwierdził, że zajeżdża tam informatykami (i chyba tylko on wie co to dokładnie znaczy). Wypiłem tam Extra Special Bitter z Artezana i Kejtera z browaru SzałPiw. Artezan dał ciała i piwo mimo przyjemnego smaku mocno zajeżdżało kalafiorem, który skutecznie odpychał przy każdym łyku. Kejter jednak był cholernie dobry i z uśmiechem wyszedłem szukać kolejnego miejsca do alkoholizowania się. W Kontynuacji nam nie wyszło więc udaliśmy się do Szynkarni.



Lokal w miarę duży i... czysty. Trochę szpital albo chata prosto z kraju młynów i wiatraków. Tutaj znajomy znowu lekko zhejtował mówiąc, że mu mocno hipsterami śmierdzi ale mi się podobało. Głównie przez loga znanych browarów, które zdobiły ściany. Piw mieli dużo, zdecydowałem się na Dwa Smoki z Pracowni Piwa, głównie dlatego, że nie udało mi się go kupić w butelcę. Bardzo mi smakowało i stwierdziłem, że tak właśnie powinna smakować (i pachnieć!) wit IPA.


Po tym całym wynalazku zwanym chodzeniem lekko zgłodnieliśmy. Kumpel zasugerował Bernarda czyli piwialnio-restauracje, w której można się napić właśnie piw z browaru Bernard. Ciemne z nalewaka? Count me in!



W środku duże zaskoczenie, lokal bardzo fajnie urządzony. Tak swojsko, słowiańsko można nawet powiedzieć ale z nutą nowoczesności. Chłopcy zamówili sobie po jednym litrze jasnego, ja ciemne, bo kocham. Do tego po burgerze, który jak się później okazało, był najlepszym burgerem w moim życiu. Frytki też były mega, zrobione na łódeczki z wyśmienitymi sosami. W życiu się tak dobrze nie najadłem. No i ten ciemny Bernard z nalewaka. Piękne zakończenie wieczoru i myśl, że lokal z piwem z jednego browaru najbardziej przypadł mi do gustu tego dnia.




PS: sorry jeśli zdjęcia odbiegają trochę jakością. Ciężko mi je jakoś przerobić na nie swoim laptopie.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com