Śledź mnie na:

Triple Blond (Cornelius) + wersja leżakowana



By  Patryk Piechocki     4.12.14    Tagi:,,,,, 

Drugie picie (po leżakowaniu):

I znowu będzie, że mam za dużo czasu wolnego albo jestem masochistą ale jak powiedziałem tak zrobię. Gdy to piwo wchodziło na półki sklepowe kupiłem dwie butelki bo zaintrygował mnie napis na butelce: "piwo predestynowane do leżakowania". Niech sobie jedna leży pomyślałem, po wypiciu (tekst oryginalny niżej) stwierdziłem, że były to najgorsze wydane pięć złotych w moim życiu... tfu! Dziesięć!

Dlaczego aż tyle? Ano dlatego, że po tym całym staniu w piwnicy smakuje jeszcze gorzej (co zdawało mi się niemożliwe). Zacznijmy od wyglądu, niby wszystko tak samo ale teraz to już nawet kożuch nie zostaje. Tafla piwa idealnie gładka, tylko czekać aż mi coś nagle z niej wyskoczy i zaatakuje w nos. A właśnie, aromat przeistoczył się w rasowego, ruskiego szampana, najtańszego jakiego możecie znaleźć w sklepie za rogiem. O dziwo nie jest on jakoś szczególnie słabszy, daje złem na potęgę. W smaku... koniec nadziei na jakiekolwiek pozytywy. Pamiętacie ogólny spirytus z pierwszej degustacji? Po leżakowaniu został praktycznie tylko on i trochę tanich landrynek z biedry. Drętwe to, odpychające. Nagazowanie dalej na wysokim poziomie co cholernie potęguje odczucie tego spirytusu, jeszcze mnie to szczypie w język! Chamstwo w państwie mówię Wam. Najgorsze jest to, że mój wewnętrzny duch sadomaso podjudza mnie abym kupił najnowszą warkę... "No idź kup, na pewno się poprawili!"

Oryginał 03.05.2014:

Czy tylko mi się wydaję, że ostatnimi czasy dużo browarów leci w belgijskie piwa? Jakoś ciężko mi rzucić przykładami ale tak mi się skojarzyło gdy zobaczyłem specjalną wystawkę nowego piwa Corneliusa w Tesco. Osobne miejsce tylko dla jednego piwa? Ktoś tu musiał rzucić kasą. Ale w sumie... przeca tescowe Rebelki też są Sulimara. Na początek może zacytuję kumpla, który spróbował tego blondasa zaraz po premierze: 


Jakoś nie bardzo mnie jego opinia zachęciła do kupna więc kompletnie olałem temat. Do wypicia zmusiła mnie pewnego rodzaju stagnacja piwna, nie mam ostatnio szczęścia do premierowych piw. Po prostu nigdzie ich nie mogę dostać a kupno jednego w internetach mija się z celem. Co zrobisz, świat jest okrutny... first world problems. To kosztowało mnie 3,99zł (no to w końcu nie 4zł) i wydaję mi się, że to nie dużo jak za ten styl. Nawet jeśli butelka mała, 330ml.


Nie wiem co mam myśleć o tej etykiecie. Z jednej strony jest to mocno nowatorskie podejście do sprawy, ale z drugiej... no trochę mi to plastikiem zajeżdża. Przysiągłbym też, że gdzieś już tą panią po prawej widziałem... na jakimś zdjęciu, w identycznej pozie. Chciałem znaleźć ją w google ale zapomniałem, że internety to straszna rzecz i wyświetliło mi np coś takiego. Wracając do etykiety, powiedzmy, że jest okej i kiczowato im to nie wyszło. Piwo jednak wygląda wyśmienicie. Piękna brzoskwiniowa barwa, trochę za bardzo mętne jak na belgian ale można im to wybaczyć. Piana niska i bardzo szybko się redukuje. Normalnie uznałbym to za minus ale jakoś mnie ten niepełny kożuszek zahipnotyzował. Całość pięknie się prezentuje w pokalu.


Jak pachną owe blondynki? Ano jak największy żart stereotypowy ostatnich lat. Prym wiedzie guma balonowa wspierana przez lekkie drożdże z kolendrą. Nie wiem czy ktoś tu próbuje mnie oszukać ale ta sztuczna słodycz to na pewno nie jest belgian ale, gdzie przyprawy, gdzie cukrowa/miodowa słodycz? W smaku pierwsze co atakuje to cholernie nagazowana słodkość, przesadzili z wysyceniem i to mocno. Potem wchodzi alkohol, nie jest on dobrze ukryty i swoją drętwością cholernie psuje odbiór piwa. Śniło mi się przyjemne ogrzanie tym 8% woltażem ale... no właśnie, śniło mi się. W połowie picia jest tak nieprzyjemny, że według mnie z mniejszym grymasem wypiłbym teraz setkę czystej. Sprawdza się pierwsze odczucie kumpla, oh spirytusie! Męczę się jednak z nim dalej bo wyczuwam coś jeszcze... goryczka? Nie... za sztuczne to i odpychające... Kret do rur? Jakby się uprzeć to są też oznaki drożdży. Kurde nie wiem... dziwie się mocno bo nawet na bbizie to piwo ma dobre oceny. Przypadek paru trefnych sztuk w całej warce? Zobaczymy, mam jeszcze jedną butelkę w piwnicy bo podobno "piwu sprzyja leżakowanie". Jak narazie jednak jest to dla mnie szczyn.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

8 komentarzy:

  1. U mnie spirytus i rozpuszczalnik... Dramat.

    OdpowiedzUsuń
  2. a u mnie nie było źle, a że byłem wyrobiony po Rowing Jacku, to chyba komplement dla tego piwa? Może jest jak z Żywieckim Porterem, że warzą warkę jednej daty w kilku częściach?

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba poszło kilka różnych partii w Polskę, bo opinie na temat tego piwa są skrajnie rozbieżne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacyjna etykieta i idealna pojemność. Dobre pierwsze wrażenie, wyraźna pszenica...... Niestety później już tylko alkohol. 3 waty mniej i wyszło by świetne, orzeźwiające piwko na lato. Szkoda ;( Ps: Kupiłem je dzisiaj w żabce za 3,99

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Otworzyłem właśnie to piwko bo pamiętam, że piłem kiedyś i było ok. Teraz to jakaś porażka: mętne, zółte, bez gazu, bez piany - nie mam pojęcia o co chodzi, ale to jest zupełnie coś innego niż piłem rok temu... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. W życiu się z Panem nie zgodzę. Piwo jest naprawdę dobre, powiem więcej, gdyby Pan normalnie napisał swoje odczucia, to pół biedy, ale to, co tu przeczytałem to jakiś niesmaczny żart. Bez urazy ale pisać Pan nie umie i nie chciałbym wiedzieć jak słaby musi Pan mieć smak, żeby tak niesprawiedliwie ocenić to piwo. Totalna amatorszczyzna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę niezbyt fajny opis, rozumiem, że piwa nie smakują, ale pewne porównania, język... to przesada.

    Pozdrawiam,
    fanka piwa.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com