Śledź mnie na:

Piwonauta (Haust)



By  Patryk Piechocki     14.5.14    Tagi:,,,, 

Zadziwia mnie czasami ślepota ludzka. Spróbuj coś negatywnego napisać o np Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa i już dostajesz hejt bo jak można ślepo nie wierzyć, że wszystko było wspaniale i w ogóle cudnie. Dalej uważam, że jest to najlepsza impreza piwna w Polsce ale ktoś dał ewidentnie ciała w paru aspektach i tyle. Do poprawy i wszystko będzie okej, ciekawe jak by się ci ludzie zachowali gdyby powiedzmy najlepszy mechanik w mieście ewidentnie spieprzył im coś w aucie? Przecie to nie możliwe! To najlepsiejszy mechanik jest!

Ehh, koniec. Spójrzmy może w niebo co? Wstyd się przyznać ale nie piłem jeszcze nigdy RIS'a. Ktoś by mógł rzec, że jestem szalony. Szczególnie dlatego, że stout to mój najulubieńszy styl piwny. Problem w tym, że nie jest wcale tak łatwo zakupić takiego rosyjskiego czempiona. Z pomocą przyszedł wrocławski festiwal. Nie żebym miał daleko do Zielonej Góry przecie...


Co tu dużo pisać, musiałem go wlać do ledwo co zakupionego Teku i przyznam się szczerze, że pięknie się w nim prezentował. Czarny i nieprzejrzysty jak kosmos, tylko jakoś gwiazd brakuje. Piana jednopalcowa ale utrzymująca się dość długo jak na ten woltaż. No i jaka drobna i ładna, aż zapomniało mi się, że zapłaciłem za tego małego bączka dyszkę. Etykieta też niczego sobie, ciemna jak samo piwo z piwonautom, który odgrywa rolę Georga wprost z Grawitacji. I salute You sir!


Małe wąchanko (podczas którego zostałem nazwany geyem bo "tylko geye piją piwo z kieliszka") i jakoś szczególnie zaskoczenia nie ma. Aromat może i intensywny ale głównie przyjemnie alkoholowy z wyczuwalną śliwką w czekoladzie. Najbardziej zdziwił mnie brak paloności jakiejkolwiek. Mimo tego mi bardzo podpasował ale z tego co czytam aromat RIS'a powinien być o wiele bardziej złożony (nie, nie schłodziłem go). W smaku od razu da się wyczuć aksamitność i szybko znikający posmak, praktycznie w ogóle nic nie pozostaje w ustach i nie przeszkadza po przełknięciu każdego łyku. Mocno alkoholowe (ale zarazem przyjemnie rozgrzewające i co najważniejsze, nie odpycha) ze śliwką na czele. W sumie to jest dość słodkie. Gdzieś za tym wszystkim pląta się gorzka czekolada a pod sam koniec wyłania się lekka palona goryczka. Przyjemnie pełne ale nie zapychające. Szczerze mówiąc spodziewałem się mocnego uderzenia a dostałem stonowaną aksamitność. Nic w tym złego nie ma ale czy taki powinien być RIS? Chyba nie do końca, mi jednak smakowało i to bardzo.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

3 komentarze:

  1. Samiec Alfa był lepszy :) A żaden z nich nie wydał mi się przesadnie wspaniały jak na RISa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi niezle, ale za niecale 4 zeta kupuje Komesa w Wawie, ktory jest git - 9/10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie jest Komes za półdarmo? Nie widziałem jeszcze go taniej niż 4,99, nawet w legendarnym Leclercu na Bielanach.

      Usuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com