Śledź mnie na:

Podróże Kormorana Coffee Stout (Kormoran)



By  Patryk Piechocki     2.4.14    Tagi:,,, 

Siedząc sobie w pracy dzisiaj rozmyślałem jak to zmieszczę 60m siatki leśnej w aucie. Muszę ogrodzić jedną stronę działeczki co by mnie pies z ADHD nie pomknął za jakąś sarną. Rozwiązując ten wieczny problem ludzkości zostałem nagle przebudzony przez dzwonek telefonu: "Eee mam paczkę, zostawię na portierni, okej?"

Zostawił, ja pozostałem z problemem. Przyjechałem do pracy rowerem a w plecaku mało miejsca. Karton wielki jak na 4 butelki ale o to nie mam się co gniewać. Przynajmniej wiem, że nic im nie grozi. Najlepsze było jednak zdziwienie gdy rozciąłem karton i wyjąłem owe trunki. No bo kto normalny zamawia piwa kurierem?! W paczce znajdowały się (oprócz Citry z Birbant'u i Strażackiego z Bojanowa) dwie sztuki nowych Podróży Kormorana, serii, która przebojem wdarła się na rynek polski. Muszę przyznać, że właśnie tego stylu oczekiwałem od Kormorana, pisząc im o tym nawet w mailu konkursowym (do wygrania był ich kalendarz).


Kapsel jest piękny ale chyba mają problem z drukarnią. Nadruk jest lekko niewyraźny. Etykieta bez zarzutu, po lekkim retuszu o wiele lepiej się prezentuje niżeli na początku. No i ten papier, jest taki przyjemny i gruby zarazem. Otwieram butelkę i jest uderzenie aromatu, ale o tym za chwilę. Piana bujna, co widać po tym jak trochę mi jej uciekło ze szklanicy. Trzyma się długo i jest zbita, powiedziałbym wręcz wzorcowa. Kolor czarny, stoutowy. 


Wącham i... o jezu. Zastanawiałem się czy przypadkiem nie zrobić sobie kawy zamiast piwa ale nieee. Zapach jest piękny, mocny, nic go nie przebije. Na pierwszym planie mocna kawa, prawdziwa, aż da się wyczuć jak nos atakują opiłki ledwo co zmielonych ziaren. Wtóruje jej paloność, która nie jest nachalna, podkreśla po prostu wyrazistość kawy. Gorzka czekolada też się znajdzie, co jednak najważniejsze nie jest to milk stout. Nie ma śladu cappuccino czy nawet lekkiej słodyczy mlecznej. Szczerze mówiąc miałem już dosyć coffee stoutów, które tylko udawały go pod śmietankową przykrywką. W smaku jest bardzo, ba, cholernie bardzo aksamitne. Czysta, palona kawa podkreślona lekko gorzką czekoladą. Sama kawa smakuje jak pierwsze łyki espresso prosto z ekspresu (te z pianką!). Smak nie jest tak mocny jak aromat ale to tylko dodaje uroku i lekkości. Na końcu średnia kawowa goryczka (w sumie to mocna jak na polskie standardy stoutowe). Wysycenie bardzo niskie, idealne. Kormoran znowu pokazał klasę, wiele polskich browarów powinno się od nich uczyć. Uwielbiam to piwo, czemu kupiłem tylko dwie sztuki?!

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. Siema, no ja też uwielbiam to piwo. Amerykańskie chmiele - amerykańskimi chmielami. Ale jednak dobrze uwarzony coffe stout rządzi.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com