Śledź mnie na:

Bojan Strażackie (Bojanowo)



By  Patryk Piechocki     23.5.14    Tagi:,,,,, 

Drugie picie:

Musiałem napisać ten post. Seria powrotów powstała głównie przez moje bardzo lakoniczne posty z początku istnienia bloga. Wracałem do piw głównie dlatego, że miałem je pod ręką, ze Strażackim z Bojanowa to kompletnie inna historia. Zaczęło się od Wrocławia, gdzie w miejskim sklepie kupiłem jedną butelkę od niechcenia, potrzebowałem czegoś do rozgrywki w planszówkę Gra o Tron. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Strażak okazał się mega pyszny (o jezu jak to źle zabrzmiało).

Gdy wróciłem do swojego miasta zacząłem intensywne poszukiwania w sklepach i znalazłem go tylko w monopolowym na górce. "Dzień dobry, proszę cały pana zapas" i tyle. Mam teraz intensywny tydzień na działce więc butelki szybko się opróżniły a ja mogę stwierdzić jedno, ten wrocławski egzemplarz nie był wyjątkiem. Ta warka naprawdę im wyszła.


Pierwszym i największym zdziwieniem jest aromat. O jakichkolwiek wadach możecie zapomnieć. Zapach jest słodki, cytrusowy i jak na niefiltrowany lager bardzo mocny. Tym razem amarillo pokazało klasę i szczerze mówiąc jestem lekko zdziwiony tą intensywnością cytrusów. W smaku jest podobnie jak wcześniej, słodka z początku słodowść szybko kontrowana przez niską ale wyczuwalną goryczkę. Nie wiem czy mnie mózg nie oszukuje ale chyba na końcu wyczuwam lekkie zacięcie cytrynowe, tak co by lekko porazić język. Wysycenie średnie, pijalność na bardzo wysokim poziomie. Sycące nie jest, w końcu to jedenastka ale wodniste też nie. Bardzo orzeźwiające i zaczynam żałować, że nie mam jakiejś chłodni w altanie co by sobie zapas tam zostawić. Najśmieszniejsze jest to, że bojanowski niefiltrowany lager biję na głowę większość pilsów polskich. Gdzie tu logika ja się pytam?

Oryginał 10.04.2014:

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Strażackim pomyślałem sobie: "Nie nie nieee, chodzi o Toporka przecie". Potem zacząłem się zastanawiać, może Bojanów zrobił mały rebranding ich lagera przez te wszystkie toporknięte żarty? Okazało się, że Bojanów postanowił zrobić słabszą wersję, chmieloną Amarillo zamiast Cascade.

Jak najbardziej jestem za warzeniem piw o mniejszej zawartości alkoholu. Ostatnio od cholery się pokazało piw oscylujących przy granicy 6%. Ja rozumie, że tak łatwiej. Może jednak warto pokusić się o publikę, która nie chce się narąbać szybciutko piwem tylko spokojnie wypić parę przy grillu, do pięknie przypieczonej karkóweczki. Bo do takich sytuacji nadawałoby się Strażackie właśnie, nic w tym złego przecie nie ma. 


Etykieta typowa dla Bojanowa, trochę mi jedna nie podeszły użyte kolory. Chociaż w sumie... jest to jakieś nawiązanie do munduru strażackiego. Jedno wiem na pewno, dalej mają problem z jakością nadruku na kapslu. Zdjęcie nadal w jakości oszczędnej. Samo piwo prezentuję się już o wiele lepiej. Piękny złoty kolor, mętnawe na granicy piw niefiltrowanych. Piana śnieżnobiała, z początku ładnie się utrzymywała. Niestety przy pierwszych łykach zaczęła się szybko redukować do kożucha. Ładnie oblepia szkło.


Wącham więc szybko i dostaje kopniaka w jaja. Kalafior, dużo kalafiora. Dopiero po jakimś czasie warzywo znika i zastępuje je lagerowa słodowość z niestety lekkim dodatkiem starych chmieli. Nie są to jeszcze skarpetki ale już prawie. Nie odrzuca ale zachwycać się nie ma czym. No i czemu mnie tak męczysz okrutny świecie? Patrze sobie na beagla, który sprawdza czy dobrze wkopałem ogrodzenie na działce. Pies z ADHD, nie mogę go tak o sobie puścić. Szczególnie gdy niedaleko biegają sarny po polach. Długi wdech i zaczynam pić. Kolejny kopniak... ale jakiś taki przyjemny. Jest słodowo, lagerowo, dość swojsko. Pojawia się też goryczka, niska ale i tak wyraźniejsza niż w jakimkolwiek eurolagerze. Piwo bardzo lekkie w odbiorze, rześkie, wręcz idealne do grilla (spokojnie w większych ilościach). Wysycenie średnie, nie psuje odbioru i nie zabiera przyjemności z picia. W tej cenie (czyli lekko ponad 3zł) spokojnie może zastąpić każdego koncerniaka. Problem jest jednak w tym, że Amarillo w ogóle nie istnieje. Lekka cytrusowość mogłaby mocno poprawić wrażenia przy piciu.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

6 komentarzy:

  1. Zabiłeś mnie tą recenzją.
    "Wącham więc szybko i dostaje kopniaka w jaja. Kalafior, dużo kalafiora. Dopiero po jakimś czasie warzywo znika i zastępuje je lagerowa słodowość z niestety lekkim dodatkiem starych chmieli. Nie są to jeszcze skarpetki ale już prawie. Nie odrzuca ale zachwycać się nie ma czym. No i czemu mnie tak męczysz okrutny świecie?"
    Chłopie albo byłes zmęczony i to mocno-albo masz w drugą stronę skale ocen-7,5 za kalafior i stare chmiele????
    Nie ma amerykańskiego posmaku jak w Toporku-ale piwo ociera się pod superhiper???
    Chyba nigdy nie zrozumiem ocen :)
    javiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena to jest luźne podsumowanie całego piwa a nie, jak w tym przypadku, tylko kalafiora w aromacie (który i tak pojawił się tylko na początku) ;) W sumie to myślałem ostatnio o usunięciu całkowicie ocen.

      Usuń
  2. Patryk -ale ten kalafior chyba powinien obniżyć ocenę? Dla mnie 7,5 to piwo które będziesz pijał często. 5 to taki średniak. Poniżej 5 -raczej nie kupisz. Powiedzmy tak z grubsza. Są tez blogi gdzie oceniają piwo do setnych części-ale żeby słabe piwo ocenić na częśc dla najlepszych? Jak oceniać to np stylem-w danym stylu to dobre piwo na 9-ale jako pijalność to na 3 -bo nie lubię tego stylu :)
    Podchodząc tak luźno do oceny to pewnie ryżowe z tyskacza też by dostało 7,5. Ale z drugiej strony IPA z Kormorana to najwyżej 8.
    Nie oczekuję od Ciebie ze będziesz oceniał wg ocen sędziowskich-ale trochę zdrowego rozsądku by się przydało :)
    javiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie do grilla (lub innych sytuacji, gdzie wypijasz więcej) bym po nie sięgał często, gdyby było dostępne u mnie w mieścinie. Właśnie staram się oceniać po stylu a nie ogółem, dlatego jak na lagera jest dobre. W sumie to może jednak na 7 ale na pewno nie niżej w ogólnym odczuciu picia.

      Usuń
  3. Wiesz -nie piłem więc nie będe protestował:)
    Do grila-wybacz ale nie wziąłbym piwa z kalafiorem. Kalafior do sałatki-ale nie z buteki :)
    Do grila biorę albo wity srity -jak mnie stać -a z reguły coś lekkiego goryczkowego-czyli mitycznego pilsa za 3zł -u mnie to akurat LIDL i jego oferta kilku piw poniżej 3zł/but:)
    A najczęściej mamy 4 piwka ciekwasze -dla smaku i kratę lżejszych do całonocnego posiedzenia-czyli mityczne czeskie 10 poniżej 4 alko:)\
    javiki

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba trafiłeś na jakiś felerny egzemplarz. Pachnie przyjemnie cytrusowo, smak bardzo delikatny, trochę wodnisty i na końcu fajna nie nachalna goryczka. Faktycznie lekkie i rześkie, ale kalafior?
    Warka ważna do 01 lipca 2014. Przeczytałem skrajnie różne opinie i strażackim, więc może każda butelka inna?

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com