Śledź mnie na:

Lagerowe (Ciechan)



By  Patryk Piechocki     3.3.14    Tagi:,,, 

Można szpachlować dla przyjemności? Ano można, wystarczy zabrać ze sobą jakieś dobre piwo. Traf chciał, że najszybciej mi się by spsuło Lagerowe z Ciechana więc chwyciłem je pod pachę i z uśmiechem na ustach pojechałem rowerem na działkę. Tak, spodziewajcie się dużej ilości degustacji prosto z działki.

Piwo było uznawane przez wielu jako najlepsze z całej gamy trunków z Ciechanowa. Nie powiem, sam zapijałem się nim zaraz po tym jak pojawiło się na rynku. Wtedy jednak nie wiedziałem co to Krakonoš... Promocja w freshżabce dała mi szanse ponownego spróbowania piwa "lagrowego", szczerze mówiąc ciężko jest je dostać w moich okolicach (nawet w specjalistycznych sklepach). 


Co mamy na butelce? Ano standardzik ciechanowy. W sumie, jak popatrzy człowiek na wszystkie ich piwa na raz to fajnie wyglądają ich etykiety. Jeden layout, lekko zmieniony pod poszczególne style. Jedynie Grand Prix się lekko wyróżnia, jemu można, a nawet trzeba to wybaczyć. Na kapslach chyba jednak zaczęli oszczędzać. Jakiś ten wydruk takie niewyraźny się wydaje. Samo piwo w szklanicy o wiele lepiej się prezentuje. Ładny złoty kolor, przyciemniony, mętny od niefiltrowania (niektórym przeszkadzają farfocle drożdżowe, mi jakoś nieszczególnie). Piana z początku daje wiarę na przyszłośc, jest zbita, obfita, no piękna. Nadzieja pryska jednak jak bańka mydlana przypominając o tym, jak to jest z pianami z Ciechanowa. No cóż, przeboleje.


Szpachlowanko miało wyjść gładkie a jest takie lekko jak baranek, albo lepiej, jak fale na morzu. Tak miało być! Ekhem, wąchamy (bynajmniej nie klej). Jest słodowo, chlebowo (nie wiem gdzie ludzie wyczuwają w tym chmiel). Specjalnie nosa nie trzeba zanurzać żeby coś wyczuć ale nie porywa jednak. W smaku też nie ma fajerwerków. Co prawda jest zaskoczenie, gdy po słodo-drożdżach (lekkawo słodkich) atakuje nas wysoka jak na lager goryczka ale znika ona dość szybko i na sam koniec znowu pojawia się słodycz, tym razem taka bardziej kwiatowa. Niby podobny scenariusz co w jedenastce Krakonoša ale jakoś mnie to tak nie porywa... może chodzi o kolejność? Ogólne odczucie jest jednak pozytywne. Wypiłem z przyjemnością ale bez miłości.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com