Śledź mnie na:

Khamovniki Weissbier (Moskovskaya Pivovarennaya Kompaniya)



By  Patryk Piechocki     21.3.14    Tagi:,,,, 

Przyznam się szczerze, że mam w piwnicy ukrytą opcję rosyjską. W sumie to aż cztery i jakoś mi się o nich przypomniało przy ostatnich wydarzeniach na Krymie. Moim skromnym zdaniem nie powinniśmy się tam wpieprzać. Nie zrozumcie mnie źle, jak większość Polaków mam wrodzoną niechęć/dystans do Rosjan ale co nam do Ukrainy? To już zapomnieliśmy o np OUNie?

Pomijając politykę, zestaw ze szkłem zakupiłem w śmiesznej cenie bodajże 20 złociszy. Jako, że dzisiaj jest niesamowicie ciepły dzień wypadałoby wypić jakiegoś pszeniczniaka. Weissbier w śmiesznie wyglądającej butelce wprost z Moskwy? Why not.


Pierwsze zdziwienie to opakowanie a.k.a. butelka. Widziałem już twist-offy ale żeby piwo zamykać tymbarkowymi kapslami? Przyznam się, że byłem lekko zaniepokojony ale rozbawił mnie do łez dźwięk jaki wydało piwo przy otwieraniu. Taki pisk/jęk, dość długi. Nie wiem czemu ale przypomniało mi to odgłosy ludzi których ktoś zaskoczy od tyłu. Po zdjęciu kapsla okazało się, że ma o wiele grubszy wkład gumowy niż te tymbarkowe. Nalałem piwo szybko do dedykowanego szkła (0.4l) i powiem wam, że zauroczyło mnie. Wprawdzie piana była niska i po dwóch łykach znikła kompletnie (co i tak miało swój urok w tym szkle) ale kolor był po prostu fenomenalny. Ciemniejszy niż w większości pszenicznych, taki pomarańczowy, gęsty, z pięknymi bąbelkami unoszącymi się na ściankach.


Wącham i pojawiają się pierwsze obawy. Z początku atakuje typowa drożdżowość, przyprawiona lekko. Może i nawet trochę banana się tam zaplątało. Niestety po 2-3 łykach zaczęło dominować coś innego... antybiotyki. W połowie picia jedzie już tak mocno apteką, że ciężko jest zbliżyć do tego nos. Chcą mnie omamić i okraść mój dom! O dziwo w smaku nic takiego nie ma. Jest za to lekka wodnistość, bardzo przyjemna i delikatna kwaskowatość, trochę przypraw i może ciut niedojrzałego banana. Nagazowanie na poziomie średnim, niby powinno być wyższe na weissbiera ale jakoś mi odpowiadało. Ciągle chodzi mi po głowie ten antybiotyk, może to specjalny lek na butthurt zachodu?

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com