Śledź mnie na:

Winter Ale (Widawa)



By  Patryk Piechocki     27.2.14    Tagi:,,, 

Jakoś tak nie chciałem ruszać tego piwa. Głównie dlatego, że mam też starszego, ciemnego brata któremu niestety wdarło się zakażenie. Nie mam jednak dzisiaj ochoty na całe pół litra a zimowy Ale z Widawy jest chyba jedynym piwem w butelce 0,33l które posiadam. Chwytam więc trunek autorstwa już samego browaru, bez udziału Kopyra. Mam tylko nadzieję, że nie przywołam tym powrotu zimy...

Może wytłumaczę, ponownie z resztą, moje nastawienie do piw świątecznych. Jak sama nazwa wskazuje, oczekuje od nich świąt, piernika, przypraw, goździków. Cokolwiek kojarzącego mi się z tym okresem, dlatego właśnie nie kupiłem w tym roku Saint No More, zwykła IPA na święta? Please.


Etykieta mi się cholernie nie podoba. Wyjęta z katalogu Windowsa, przypominająca trochę zrobioną w Wordzie. Czcionka jak z jakiegoś taniego komiksu, no po prostu bleh. Kapsel golasek. Na szczęście wygląd samego piwa ratuje sytuacje. Piękny bursztyn, leciutko mętny. Na spodzie latają jakieś farfocle, pewnie chmiel albo cuś. Jakoś mi to jednak nie przeszkadza, wygląda jak takie... naturalne! Piana niestety słabo się utrzymuje, lekko opalona wygląda nawet spoko ale szybko pozostaje po niej tylko mała wysepka.


Wącham i tylko jedna myśl przelatuje mi przez głowę... "No kur...". Gdzie są te święta? No dobra, świąt w nazwie nie ma, jest zima. Może jestem upierdliwy ale... no nic. Zaczyna się słodowo, żywicznie. Dochodzą też cytrusy, ogólne wrażenie jest dość słodkie. Trzeba jednak przyznać, że aromat jest intensywny. Mam lekki katar a i tak atakuje on dość mocno mój zasmarkany nos. Łykam... i znowu mam rozterki wewnętrzne na miarę tych werterowskich. No bo kurde nie ma tu nic ze świąt ale pije się je cholernie dobrze. Bardzo fajny balans słodów z chmielami. Ogólny smak żywicy przeplatający się z cytrusami zakańcza bardzo fajna goryczka. Co prawda nie jest mocna ale nie o to chodzi w tym stylu. Jest też wszechobecny karmel ale nie zachowuje się jak celebryta i umie pracować w zespole. Wszystko jest takie zgrane, jak w dobrej orkiestrze. Mocno pijalne, kupiło mnie. Mogę Widawie wybaczyć brak świąt w świątecznym piwie... ale tylko ten jeden raz.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. To nie jest piwo świąteczne, w lecie ukazało się "summer ale" to jest zimowa wersja bardziej słodowa i cięższa, takie ESB z amerykańskim chmielem (14 plato, summer maiło 11,6). Piwo świąteczne było w grudniu, spośród świątecznych wyróżniało się tym, że było wędzone :P

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com