Śledź mnie na:

Stout (Ciechan)



By  Patryk Piechocki     27.1.14    Tagi:,, 

Takie niespodzianki to ja lubię. Ostatni raz piłem ciechanowego stouta rok temu. Potem znikł nagle z półek sklepowych, chwilę później z ich strony... zacząłem się obawiać, że kompletnie usunęli go ze swojej oferty. Jak dobrze wiecie lubię browar w Ciechanowie. W sumie to nawet nie jestem pewien jak ich stout smakował, złe wspomnienia bym pamiętał raczej.

Ucieszyłem się więc gdy wraz z drugą (trzecią) warką Grand Prix, do zaprzyjaźnionego sklepu obok ratusza trafił mój ulubiony styl piwny. Może taka polityka Pana Jakubiaka, ciemnie piwa wypuszczać zimą. Osobiście nie mam nic przeciwko piciu stout'a latem. Cieszmy się jednak tym co mamy, jedna butelka wylądowała w piwnicy a druga... pssstryk!


Chwyciłem szklankę jak najbardziej odpowiednią, guinnessową i zacząłem lać. Leję, leję... i coś się piana nie tworzy. Pomagam jej trochę lejąc piwo praktycznie pionowo. Efekt macie na zdjęciu ale ostrzegam, utrzymuję się zaledwie parę sekund. Kożuszek niby jakiś zostaje i nawet ładnie oblepia szkło, jest jednak tak samo nietrwały i po wypiciu 1/3 piwa całkowicie znika. Jestem tylko trochę zawiedziony, wypiłem za dużo Ciechanów w swoim życiu żeby się martwić ich pianą (oj mają z nią problem, nie tylko w stoucie). Kolor jest jednak zacny, czarny jak węgiel, z leciuteńkimi refleksami (mocno wymuszonymi).


Wącham i... pustka. Podobną rzecz można zaobserwować w baku mojego Golfa pod koniec miesiąca. Nie no... co jest?! Dopiero przy ostrym zaciągnięciu nosem (i wessaniu chyba wszystkiego w promilu paru metrów) da się wyczuć lekką paloność. Niestety towarzyszy jej dziwny aromat chemii, coś jakby proszek do prania? Zdecydowanie nie takiego czegoś oczekiwałem... Z nadzieją przechylam szkło, może smak ocali ten twór. Gulp, gulp... dry stout? Niee... najbardziej wyczuwalna jest na pewno kawa. Gdzieś w alejce czają się też palone słody. Wszystko jest jednak jakieś takie mało wyraźne, może nie mocno wodniste (ale zawsze wodniste) ale za to... chore. Jakby mu brakowało sił, jakby dotknęła go jakaś wysysająca energię choroba. Nie powiem, piłem gorsze. Od Ciechana oczekuje jednak już jakiegoś standardu w jakości piwa. 

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com