Śledź mnie na:

EB (Browar Elbląg)



By  Patryk Piechocki     31.1.14    Tagi:,,,, 

Każdy ma jakieś miłe wspomnienia z dawnych lat. Dla wielu takim wspomnieniem jest piwo EB, produkowane głównie w browarze w Elblągu. Najlepiej sprzedający się lager lat 90 znikł w 2003 z naszych półek. Osobiście nie czuje jakiegoś specjalnego sentymentu do EBka, bardziej pamiętam 10,5. Nie można im jednak odmówić dobrych, jak na tamte lata reklam.

Do niedawna nie wiedziałem nawet, że jest ono dalej produkowane. Dopiero znajomy, który systematycznie przywozi sobie z Niemiec 2 zgrzewki, uświadomił mi, że produkcja tego piwa tak naprawdę się nie zatrzymała. Jest ono eksportowane między innymi do Niemiec, USA, Kanady, Wielkiej Brytanii i Rosji. Warzone przez Grupę Żywiec w tym samym browarze co dawniej.


Etykieta aż bucha od słów premium, quality, original, rich etc. Trzeba im jednak przyznać, że wszystko się ładnie prezentuje, pomimo dość prostej etykiety. W sumie to nawet można powiedzieć, że bije taką polskością eksportową. Gorzej już jest z samym wyglądem piwa. Jest dość wyblakłe a piana trzyma się nader krótko i pozostawia kożuszek w kształcie półksiężyca. No ale czego oczekiwać od typowego eurolagera.


Piany już nie ma więc spokojnie wciągamy aromaty... słodowo, dość słodko. Nie ma jednak o dziwo tego dziwnego zapaszku, niby mokrej szmaty, którego spotkać można w prawie każdym innym koncerniaku w Polsce. Chwytam więc mocno kufel i zaczynam pić jak Reno z reklamy, niestety mojego wąsa żadna piana nie oblepi. Dwa łyki i jedno wiem na pewno, średnia słodowość zakrapiana jest dość sporą ilością słodyczy, nawet jak na eurolager. Nie ma tu jednak nic co by mogło zaskoczyć, taka o sobie woda ze słodem. W dodatku tak mocno nagazowana, że aż szczypie w język. Aaa i właśnie, gorycz... albo jej brak. W sumie to można ją wymusić płucząc sobie tym piwem usta. Wtedy jednak mogą nastąpić niewskazane następstwa... a może lepiej jednak tą stroną? Czytałem, że czasami można je u nas dostać, sprowadzone do kraju w cenie powiedzmy takiego Rowing Jacka. Ja na szczęście dostałem je w prezencie od znajomego z pracy, nie wyobrażam sobie kupna lagera odrobinkę lepszego od naszych (koncernowych) w takiej cenie. Nie będę oryginalny i napiszę jak Bartek: Czas na EB... już się skończył!

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

2 komentarze:

  1. Znajomy robi sobie aż tyle zachodu o sprowadzanie Speciala z inną etykietą ?
    Dziwne to trochę.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com