Śledź mnie na:

Blue (Chimay)



By  Patryk Piechocki     21.1.14    Tagi:,,, 

Są takie dni, takie momenty, których człowiek żałuje. Zacznijmy może od początku, za parę minut grają nasi ze Szwecją. Postanowiłem się przygotować do meczu otwierając ostatnie, po Triplu i Redzie, piwo z Chimay'a. Dodatkowym impulsem było dostarczenie przez kuriera garnka emaliowanego 30l, idealnego do zacierania. I jak tu nie uczcić tak pięknego dnia?

No właśnie. Ostatni raz otworzyłem piwo bez przeczytania o nim wcześniej. Dlaczego? Ano:
The Chimay Blue Cap, "baptized' "Grande Reserve" in 750 ml bottles is a dark Trappist beer with a powerful aroma, the complex flavour of which improves across the years. It was first brewed as a Christmas beer, explaining the presence of a "vintage".
Czyli staje się o wiele lepsze po leżakowaniu. Myślę sobie: przecie ostatnie ich piwa były fenomenalne więc to, nawet młode, powinno być co najmniej dobre. Kapsel już niestety poleciał więc lejemy.


Piana syczy jak wzburzona Cola. Niby rośnie ale bardzo szybko znika pozostawiając małą wyspę na środku tafli. Mój wewnętrzny diabeł zaczyna się śmiać. Kolor ciemnej miedzi, mętny, daje nadzieję. Ale czy na długo? Wącham. Ciągnę nosem... wsysam i wsysam... i kurde nic. No może nie tak do końca, da się wyczuć bardzo nikłe oznaki ciemnych owoców, śliwka i troszeczkę pieprzu. Wszystko wymieszane w lekko wyczuwalnym alkoholu.


6 - 8 dla Szwedów, oj znowu będzie palpitacja serca pod koniec meczu coś czuję. Niebieski Chimek mi nie pomaga niestety i skończy się na oiomie chyba. Łykam... i jest podobnie jak w aromacie, ciężko jest wyczuć coś oprócz ciemnego chleba z rodzynkami, a i to jest słabo wyczuwalne. Bardzo fajny smak, przyjemnie cierpki, ale jest go po prostu za mało. Gdzieś tam pojawia się pieprzowa goryczka, niestety w ilościach uwłaszczających nawet zapełnieniu studenckiej lodówki. Czuć, że to piwo jest po prostu za młode. Czytam opisy na internetach i powoli się załamuje. Gdzie ta mnogość ciemnych owoców? Gdzie trufle? Gdzie karmel? Cholera... Nie wybaczę sobie, muszę gdzieś go ponownie dorwać i schować w najdalszych odmętach piwnicy, ocenić je jednak muszę. W końcu brak leżakowania piwa już zabutelkowanego nie może być pretekstem do braku oceny.

WWW

PS: Po spojrzeniu na etykietę okazało się, że ma ono już prawie 3 lata... może rzeczywiście jest takie średnie?

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

2 komentarze:

  1. Piwo wybitne. Za małą brodę masz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piwo jest głębokie w smaku, gęste i wspaniałe... Polecam zregenerować kubki smakowe po naszych sikaczach

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com