Śledź mnie na:

Banan (Cornelius)



By  Patryk Piechocki     21.2.14    Tagi:,,,, 

Drugie picie:

Miałem dzisiaj w spokoju, jak to pewnie każdy człowiek w piątek, wypić sobie Corneliusa bananowego przy graniu na PS4 (jezu jaki ja się stary czuje). Uświadomiłem sobie jednak coś biorąc kolejne łyki, dlatego postanowiłem napisać coś o nim. Mamy więc kolejny powrót i dość dziwnie przemyślenie na temat własnego gustu piwnego.

Wyhaczyłem je przypadkiem, gdy kupowałem dla swojej babiczki Corneliusa Grapefruitowego. Ostatnia sztuka była, taka samotna, musiałbym nie mieć serca żeby ją tak zostawić bez opieki. Nie muszę chyba nadmieniać, że stała koło Żubrów i innych pyszności? Jak superbohater chwyciłem ją w ramiona i uratowałem z opresji.


Jedna rzecz mnie wkurza i będzie wkurzać do końca moich dni, ich etykieta. Jest taka paskowana. Jak z przodu to średnio przeszkadza tak z tyłu gryzie się cholernie z napisami. Jak nie przymruży człowiek oczu to nic nie przeczyta. Samo piwo jednak wygląda wyśmienicie. Iście bananowy kolor pokryty ładną, ale ulotną pianą. Dla osłody, pozostawia ona mały kożuszek. 


Wącham i jest samiusieńki banan, nic więcej. Żadnych przypraw, goździków, drożdży, nic. Intensywny, słodki ale cholernie przyjemny. Pierwszy łyk to efekt wow. Cornelius spływa jak syrop, jest jak gęsty sok bananowy. W smaku znowu sam banan, słodki do granic. Pod sam koniec pojawia się bardzo nikły kwasek, znany z pszenicznych piw. Trzeba nadmienić, że bardzo fajnie działa tu nagazowanie. Niweluje efekt zapychania, jaki normalnie byłby przy takiej konsystencji. No i właśnie dochodzimy do pytania: jak coś takiego można nazwać piwem i to w dodatku dobrym?  Nie można, jedynie wygląd i nagazowanie się zgadza, reszta przypomina właśnie soczek bananowy. Ja jednak kocham ten wytwór corneliusowej wyobraźni (tak samo z resztą jak Grapefruitowe). Smakuje mi cholernie po prostu. Soki bananowe w postaci znanej nam wszystkim omijam szerokim łukiem. Corneliusowy mix tego soku z piwem pszenicznym (a może bardziej jego odrobiną) to zupełnie inna sprawa. Ale jak to ocenić? Rozwiązanie jest dość proste, nie oceniać. 

Oryginał 05.08.2013:


A gdyby tak do pszenicznego, które ma już w sobie smaczki bananowe, dodać sok bananowy (podobno duża ilość naszych sąsiadów z zachodu robi tak z Paulanerem)? Wyjdzie nam orzeźwiające COŚ, gęste, może trochę za słodkie ale i tak pyszne. Minusem jest tu mała ilość alkoholu i mało wyczuwalne… piwo. Nie zmienia to faktu, że piję się szybko i przyjemnie. 

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

2 komentarze:

  1. One of my favourites. Pszenica + banan <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zrobić sobie samemu taki napój, bierzemy np takiego Paulanerka i dodajemy soku bananowego. Wychodzi jeszcze lepsze, tylko trzeba sobie proporcje znaleźć odpowiednie dla siebie.

      Usuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com