Śledź mnie na:

Smoky Joe (AleBrowar) + Edycja Fanowska



By  Patryk Piechocki     23.3.14    Tagi:,,,,, 

Drugie picie:

Już dawno zabierałem się do ponownego zdegustowania Smoky Joe. Według wielu jest to piwo wybitne a dla mnie szczególne bo było pierwszym, które pojawiło się na blogu. Widać oczywiście jak pięknie i zwięźle wtedy opisywałem swoje odczucia... Chłopaki z AleBrowaru postanowili zrobić wersję fanowską, no i jak tu się oprzeć?

Nowa warka to dwa razy tyle słodu wędzonego torfem i leżakowanie z płatkami dębowymi po beczce od whisky. Jako rasowy alkoholik uwielbiam whisky, zazwyczaj czystą z lodem ale tylko wtedy, gdy mam jakiś dobry gatunek. Ballantine's z Lidla się do takich nie zalicza (chociaż tutaj wpływa na to moje widzimisie bo nie podoba mi się gęstość tej whisky). Drugą rzeczą, którą uwielbiam to stouty, no i jak tu się nie zakochać?


O proszę, krawatka się nie odkleja. Etykieta stara, cudna. Postać z Joe chyba najbardziej mi się podoba ze wszystkich etykiet AleBrowaru. Brakuje jednak jakiejś informacji o tym, że jest to edycja fanowska, no nic. Przyznam się szczerze, że po ostatnich eksperymentach z... niezbyt dobrymi piwami jestem na głodzie. Nalewam więc dość szybko Joego. Barwa wręcz idealna, czarność bez jakichkolwiek prześwitów. Piana... napiszę tak: po nalaniu musiałem wyjść szybko z psem bo mnie ciągnął za nogawkę. Gdy wróciłem (przecie lekkie ogrzanie stoutowi nie zagrozi) piana dalej była, wielkości powiedzmy jednego palca. Jest zbita, brązowa i zachęca do zanurzenia wąsa w niej.


Ohohoho, jest paloność. Prawie tak intensywna jak na działkach, w końcu sezon "spalmy wszystko co zostało po zimie". Pojawia się też lekka wędzoność w postaci dymu wprost z wędzarni. Whisky jest ale dopiero po ogrzaniu (pies wiedział kiedy musi wyjść). Wszystko wiąże przeplatający się torf. Pierwszy łyk i duże zaskoczenie, nie wiem czemu ale spodziewałem się lekko wykręcającego mordę kwasku (może po tym dymie w aromacie). Nic takiego się nie stało, Joe jest cholernie pijalny. Nagazowanie średnie do niskiego tylko wspomaga ten efekt. Z początku jest delikatnie, waniliowo, przypomina trochę etap podchodzenia do sztangi na siłowni z pełnym przekonaniem, że ten ciężar podrzucimy szybciej niż te 15kg kanapek z szynka na śniadanie. Od razu jednak atakuje nas wszystko co piękne w tym piwie, spalenizna, whisky, lekkie wędzone drewienko, kawa, czekolada. Jak ten moment gdy uświadamiamy sobie, że jednak te parę kilo za dużo włożyliśmy na sztangę. Pod koniec jednak przychodzi rozluźnienie w postaci małej rodzynki (w sensie owoca, w umysłach wielu może to bardzo źle zabrzmieć). Kurde uwielbiam to piwo, czemu jest go tak mało na rynku? Jeżeli nie wygra w konkursie międzynarodowym piw to od razu można zgłaszać oszustwo i przekupstwo sędziów.


Oryginał 30.07.2013:


Piwo z whisky... czy może być coś bardziej pokręconego a zarazem wspaniałego? Piękny ciemny kolor z "grubą" pianą. Ziomki z AleBrowaru użyli słodu normalnie używanego do produkcji whisky. Jak wyszło? Wspaniale! Niby nie ma w tym prawdziwego łiskacza ale jakoś tak przyjemnie trąci.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com