Śledź mnie na:

Chang Classic (Thai Beverage)



By  Piwny Brodacz     6.3.14    Tagi:,,, 

Przyszły do mnie dzisiaj nowe Grodziskie od Pinty, o stoucie z Buxton nie wspomnę. Korciło mnie namiętnie żeby otworzyć któreś z nich ale obiecałem sobie i kumplowi, że spróbuje dzisiaj wynalazku z Tajlandii. No może nie jest to wynalazek do którego nas przyzwyczaiły rodzime browary. Gdy widzę jednak puszkę bez znanych mi liter (a nawet szlaczków!) i bez daty ważności... zaczynam się mocno zastanawiać.

Jedna rzecz mi się podoba od początku, puszka, a bardziej jej pojemność. Według mnie 330ml jest o wiele lepszym rozwiązaniem niżeli całe pół litra. Lekko się pije, nie wygazuje (tak tak, wiem, że nie ma takiego słowa w słowniku) się za szybko i nie zdąży się ogrzać (co jest zgrozą w tanich lagerach). Patrząc na oceny na ratebeer nie bardzo mi się chce. Nie zawsze jednak może być pięknie i kolorowo.


Pstryk! Nie wybuchło mi w twarz, jest dobrze. Nalewa się ładnie, kolorek trochę ciemniejszy niż zwykle miewają lagery, czyste złociszcze, bez żadnych farfocli. Piana to żart, znika szybciej niż ta z Coli. A jak fajnie buzuje! ... No nic. Wygląd puszki mi się jednak podoba, lubię słonie.


Wącham i... przenoszę się do innego kraju, tylko kurde, czy w Tajlandii uprawiają kukurydzę? Co prawda niuch zaczyna się od nikłych słodów ale bardzo szybko następuje atak kukurydziany. Na pewno nie ma w tym ryżu. Pojawia się on dopiero przy trzecim, może czwartym łyku. Towarzyszą mu cholernie słabe słody i mokry karton. Nie możemy oczywiście zapomnieć o naszej przyjaciółce kukurydzianej, która i w smaku ma dość mocną pozycję na pudle... mokrym. Pojawia się też goryczka... coś pokroju bimbru z rozpuszczalnikiem. Ja już nie chce, gdzie są moje eurolagery? ...

Piwny Brodacz

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

2 komentarze:

  1. Szacun za świadomy sadomasochizm. Szkoda że nie było butelki 0.5 :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam Changa, szkoda że jest tak słabo dostępny w Polszy. Turyści w tajlandi dzielą się na tych co uwielbiają Changa i na tych co uwielbiają Leo... może i tego drugiego byś mógł spróbować?

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com