Śledź mnie na:

Gehenna (Golem)



By  Patryk Piechocki     24.10.17    Tagi:,,,, 

No i zaczyna się, wróciłem z szybkiego wyjazdu weekendowego i już mnie niesie do piwnicy po jakieś leżakowane trunki. Dziwne, bo człowiek spodziewał się zaspokoić swoje craftowe żądze w Trójmieście. Niestety jedynym godnym polecenia jesiennym piwem był RiS od AleBrowaru, którego butelkę zakupiłem. Tak mi zasmakował.

W Browar Port Gdynia nic nie mieli, ich stout to jakiś żart i smakował bardziej jak zwykły schwarzbier. Dlatego zaraz po powrocie (pomijając degustacje obiecanej wcześniej już Malyny) wskoczyłem do swojej jamy piwnicznej i chwyciłem butelkę czegoś ekstra, whisky extra stoutu jeżeli miałbym być dokładny. 


Etykieta naklejona byle jak, ale podobnie było przy innych piwach Golema w bączkach. Grafika troszku dokładniejsza niż przy np. Lilith. Trzech piwowarów smaży się w ogniu, ciekawe czy będzie to proroczy obrazek... Co do samego piwa, powiedzmy, że pod światło ma kolor ciemnego brązu, delikatnie zmętnionego. Piany nie ma praktycznie żadnej, ale w tym szkle ciężko ją uzyskać tak szczerze mówiąc.  


Słyszałem to i owo o tym piwie, ale to co wylatuje ze szkła to jest jakiś absurd. Napisać o samych spalonych kablach to byłaby obraza dla tego aromatu. Jest w nim wszystko, od zwyczajnej wędzonej wędliny po wcześniej wymienione spalone kable owinięte dodatkowo w bandaże. Wspominałem już, że leżą one na rozgrzanym asfalcie? Co ciekawe gdzieś w tle cały czas majaczy czekolada.

Po pierwszym łyku za to zaskoczenie. Coś mi tutaj nie pasuje... Z takimi zapaszkami zawsze kojarzyło mi się coś gęstego do granic możliwości i lepkiego. Gehenna taka nie jest. Niby ma "tylko" te 18° BLG, ale przy pierwszym spotkaniu człowiek spodziewał się kompletnie czegoś innego. Z drugiej strony to nie jest, stricte, RiS. No nic, wysycenie dość niskie więc tu się czepiać nie będziemy. W smaku mamy dużo torfu, tak... naprawdę dużo. Głównie spalony asfalt i bandaże, ale nie powiedziałbym, że całość jest przez niego zdominowana. Da się spokojnie wyczuć także czekoladę deserową, typową dla stoutu popiołowość (tak tyci tyci, ale zawsze) i kawę zbożową. Czasami wkrada się też typowa wędzonka, ale już nie tak wyraźna jak w aromacie. Goryczka niska, ta jednak nie daje rady torfowości. Finisz... hmm, no właśnie. Czasami to gorzka czekolada wraz z mocno paloną kawą wygrywają (z takim specyficznym kwaskiem), a czasami bandaże. Tak jakby samo piwo w końcu ustaliło, że woli nie wybierać strony tego konfliktu. Ogólnie bardzo wyrazisty i wielowymiarowy stout. Jak na mój gust jego potencjał trochę jednak kuleje przez brak przyzwoitego ciała.

----------

Styl: Whisky Ekstra Stout
Alk: 7,5%
Ekstrakt: 18°
IBU: b/d
Skład: słód (pilzneński, whisky 30-45 ppm, żyto palone, czekoladowy jasny, karmelowy), chmiel Magnum, drożdże Fermentis Safale US-05.
Do spożycia: 31.03.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com