Śledź mnie na:

Belle Starr (Faktoria)



By  Patryk Piechocki     8.5.17    Tagi:,,,,, 

Przyglądając się rynkowi piw rzemieślniczych łatwo można zauważyć, że sesyjne odmiany IPA, APA itp. stały się cholernie popularne na całym świecie. Dało mi to trochę do myślenia... no bo czym tak naprawdę jest "session [tutaj wklej swój ulubiony styl piwa]"? Na chłopski rozum jest to lżejsza odmiana danego stylu, ale wszyscy wiemy jak się kończy takie rozumowanie... Pamiętacie ból dupy o pojęcie "pijalności" piwa? No właśnie.

Wpisując w Google nazwę stylu znalazłem zabawny artykuł, którego tytuł idealnie pasuje do sytuacji: What the hell is a Session IPA? W skrócie: lekkie, SESYJNE piwo do 4% alkoholu (według purystów, normalnie to bardziej do 5%). Popijane głównie przez pracowników fizycznych podczas przerw, stąd niższa niż zazwyczaj ilość alkoholu. Dla mnie osobiście najważniejsza będzie lekkość trunku i po części orzeźwienie. 


Na etykiecie tytułowa bandyciara (słowotwórstwo level podstawówka) czyli Belle Starr, Królowa Bandytów z czasów dzikiego zachodu. Zdziwiło mnie trochę, że browar wybrał zdjęcie z uśmiechniętą Belle, ale co mi do tego. Piwo ma kolor miedziany i jest lekko przymglone. Piana niska i niestety szybko zanika. Na szczęście pozostawia średniej wielkości lacing na ściankach. 


Oho, aromacik bardzo przyjemny trzeba przyznać. Spodziewałem się czegoś gryzącego i zadziornego (pewnie przez nazwę piwa) a dostałem wyraźnie cytrusowe zapaszki. Pomarańcza, pomelo te klimaty. Trochę szybko zanika, no ale nic z tym nie zrobimy przecie. Ważne, że wad nie ma.

Łykłem sobie porządnie, w końcu to miało być sesyjne piwo. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu trochę morda mi się wykrzywiła. Nie zrozumcie mnie źle, całość jest dość lekka i Belle pije się szybko, mimo mocnego wysycenia (za mocnego jak dla mnie). Sęk w tym, że jest też dość wytrawne. Ale czy to na pewno taki wielki problem? Od początku atakują nas cytrusy, głównie grapefruit i pomelo. W oddali mamrocze jakaś karmelowo-słodowa podbudowa, ale czuć wyraźnie, że nie daje rady. Już nie mówię tu o dorównaniu mocą chmielowej części, a bardziej o podjęciu jakiejkolwiek walki. Goryczka wyraźna, ale kłująca trochę. Wyraźne albedo, w dodatku to mocniejsze, od pomelo. Do tego momentu można było uważać te "walory" za pewnego rodzaju orzeźwiający fetysz, jak dla mnie pasujący do karkóweczki z grilla. Niestety finisz psuje odbiór całości, jest taki jakiś... drętwy, łodygowy i niepotrzebne zalegający. Na pewno jest to piwo "do wypicia", ale większość craftopijców w naszym kraju zacznie narzekać zamiast spokojnie je wypić do grilla. 

----------

Styl: Session American Pale Ale
Alk: 4,7%
Ekstrakt: 12,1%
IBU: 35
Skład: słód (pilzneński, pszeniczny, carahell, carabelge), chmiel (Centennial, Citra, Chinook, Equinox, Mosaic), drożdże US-05.
Do spożycia: 28.12.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com