Śledź mnie na:

Brodate Granie: Warframe



By  Patryk Piechocki     28.1.16    Tagi:, 

Wpadł mi ostatnio do głowy pomysł połączenia dwóch pasji: alkoholizmu z grami komputerowymi. W końcu lubię grać, robię to praktycznie codziennie zamiast oglądać bzdurne seriale w TV. Opisałem już Wam kiedyś swoje zdanie na temat tej rozrywki w poście Będę grał w grę. Łączenie alkoholizmu z różnymi rzeczami dobrze mi wychodzi co widać po wyświetleniach cyklu Pijany Rowerzysta, dlaczego więc nie spróbować czegoś nowego?

Zamysł był prosty, wziąć jedną grę (w większości taką, w którą jeszcze nie grałem) i jedno piwo. Owa produkcja będzie miała całą szklankę na wciągnięcie mnie w rozgrywkę. Jeśli jej się to nie uda... no cóż. Nie wyrobiłbym jednak wtedy z budżetem dlatego będę opisywał też gry, w które pykam  (jaki młodzieżowy slang!) od dawna. Co do wybieranego piwa, będą to raczej trunki, które już piłem lub dla których nie mam czasu na opisanie w pełni. Zaczniemy sobie od gry, której poświęciłem już trochę czasu. Tak na rozgrzewkę, co by zobaczyć czy mi amatorskie recenzje gier wychodzą. Do szklanki nalałem sobie odnowiony stout z browaru Jan Olbracht.


Warframe jest darmową (F2P) grą studia Digital Extremes w którą gram od jakiegoś tygodnia. W skrócie, jest to shooter TPP podobny trochę do Destiny. Jest na rynku od paru lat, ale jakiś czas temu została kompletnie przebudowana i dzięki temu przestała być nudna.


W grze wcielasz się w Tenno, płatnego zabójce/żołnierza i robisz misje różnorakiego typu. Od obrony przed hordami wrogów do zabójstw lub typowego dla MMO zbierania materiałów (lub hackowania terminali). Nie da się ukryć, że gra jest nastawiona na grind, ale w ten przyjemny sposób. Mi wystarczy jedna czy tam dwie misje dziennie i jak narazie bieganie po ścianach z mieczem mi się jeszcze nie znudziło.



Najlepszą rzeczą w Warframe jest jej system walki, który został podzielony na 3 części: broń biała, spluwy i ruch. Z bliska możemy ciąć wrogów szerokim wachlarzem mieczy, sztyletów, młotów itp. w różnych konfiguracjach kombosów. Na dystans mamy dwa sloty na broń, normalną (łuki, działka, karabiny) i podręczną (pistolety itp.). Najbardziej podoba mi się jednak system ruchu. Możemy zrobić dosłownie wszystko. Biegać po ścianach, szybować w powietrzu, skakać przeciwnikom na głowy strzelając do nich jednocześnie. Całość jest tak dobrze zaprojektowana, że po 15 minutach każdy powinien fruwać jak jakiś ninja z azjatyckich filmów typu Ukryty Tygrys, Przyczajony Smok.



W takich grach ważne też są możliwości modyfikacji. W Warframe mamy ich sporo, od zmiany koloru dosłownie wszystkiego (swojego statku, broni, ubrania itd.) i wyboru poszczególnych elementów wyposażenia po postawienie sobie na przykład bobbleheada na kokpicie. A właśnie, statek. To w nim mamy wszystkie moduły (wyboru misji, konstrukcji modów czy też wyposażenia itd.) i możemy sobie po nim chodzić frywolnie. Jest to gra darmowa więc wszystkie rzeczy można kupić w sklepie z mikrotransakcjami, ale z tego co zauważyłem większość elementów można samemu zrobić, po uprzednim grindzie materiałów.



Przejdźmy do kolejnej ważnej rzeczy czyli naszej postaci. Mamy do wyboru paręnaście klas (czy też warframemów), które różnią się skillami. Coś na zasadzie szeroko pojętej MOBA. Levelowanie jest za to trochę inne. Każda broń ma swój poziom (max 30) i gdy jej używamy dostaje ona punkty doświadczenia. Im wyższy poziom tym więcej możemy na nią nałożyć modów, które zwiększają efektywność danego ekwipunku. Ciekawy jest to system i daje duże pole do popisu bo modyfikacji jest sporo.



Moją najulubieńszą rzeczą jest jak narazie tryb, w którym zakładamy mechaniczne skrzydła i jak jakiś mech latamy w kosmosie strzelając do wrogów (robiąc w tym samym czasie piruety dzięki którym omijamy ich strzały). No i... można mieć kosmicznego psa, która gra da Wam kosmicznego psa się pytam?! Chyba łatwo się można domyśleć, że gra sprawia mi dużo frajdy? Przy następnym wpisie nie będzie już tak kolorowo, spróbuje wyczaić coś, w co jeszcze nie grałem.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com