Śledź mnie na:

Magaryčių Alus (Kupiškio)



By  Patryk Piechocki     6.2.14    Tagi:,,,,,,, 

Drugie picie:

Nadrabiamy zaległości, kolejny powrót do piwa, którego opis chętnie bym wyrzucił. Trzeba być jednak konsekwentnym i zostawić to coś co koło nawet najmniejszej degustacji nie stało. I przyznam się szczerze, wtedy myślałem że te ledwo trzy zdania to dużo...

Wchodząc więc do kolejnej kopii Żabki w moim mieście popatrzałem (jak w każdym sklepie) na półkę z piwami. Tam zaświeciła mi się przed oczami, jak objawienie <tutaj wpisz swoją religię> butelka starego przyjaciela z Litwy. Wspomnienia o naszym ostatnim spotkaniu mam dość mgliste, jak jego konsystencja.


Pierwsze co się rzuca w oczy to zmiana etykiet, z resztą porównajcie sami. Dodano też informacje w naszym ojczystym języku. Samo piwo wygląda... inaczej. Piana nie trzyma się tak dobrze, dalej jest dość zbita ale nie pozostawia po sobie nic. Kolor też jakiś inny, bardziej mi to przypomina lekko mętna IPA niżeli masło orzechowe, które piłem na wakacje. Oj czyżby popsuli mi mojego przyjaciela bo... export do Polski?


Wącham i co? Ano nakarmili mojego przyjaciela masłem, tak co by tłuściutki pojechał do swojego polskiego bratanka. Coś tam słody walczą ale tak jak nasz rząd (w sprawach prześladowań Polaków na Litwie) są ogarnięte wielką niemocą i kapitulują. Czas nadszedł na bliższe spotkanie, przytulam więc koleszkę i... woda, ale dziwna. Konsystencja jest o wiele bardziej wodnista niż wcześniej ale nadal dość gęsta (porównując do zwykłych piw). Nie jest to po prostu ta gęsta gąbka, którą pokochałem. Smaczki też ubogie, o orzechach można zapomnieć. Wszystko co wyczuwam to cierpka herbata, taka z kwaskiem, którego używam do czyszczenia czajnika z kamienia. Roztaję się więc z tym Panem, już nie jest moim kumplem, koleszką, bratankiem. Smutno mi.

Oryginał: 06.08.2013:


Chyba najbardziej mętne piwo jakie piłem w życiu. Na etykiecie “niepasteryzowane, niefiltrowane, żywe" czyli dosłownie tętni życiem. Długo nie wiedziałem co za smak czuje oprócz bardzo fajnej goryczki. Z pomocą przyszedł internet, orzechy. Litwo! Ojczyzno moja! 

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com